ZooBotanica 2011

Chciałabym przedstawić wam mini-fotorelację, mini, bo tylko z jednego dnia i w pewnym stopniu wybiórczo ;) z Targów Zoologiczno-Botanicznych ZooBotanica 2011. Targi odbywały się w dniach 2 – 4 września w budynkach Hali Stulecia we Wrocławiu, ja zwiedziłam hale wystawiennicze w sobotę 3 września (i króciutką chwilkę w niedzielę, jedynie odebrałam małe, łuskowate stworzonko… o tym może kiedy idziej ;)). Stoiska sprzedawców, hodowców i przedstawicieli wszelkich fundacji i stowarzyszeń rozmieszczone były na trzech halach.

Hala nr 2 mieściła w sobie terrarystów wszelakich, bo gady, płazy i różne bezkręgowce, dodatkowo także urocze jeże pigmejskie :)

Był smok – waran stepowy:

Super ma czerwone oczyska. :)

Dalej widzieliśmy urocze, ruchliwe agamy brodate:

Jeden z niewielu gekonów, które mi się podobają – gekon fałdoskóry. Tutaj nie widać tego zbyt dobrze, ale ma niesamowity, kolczasty ogon :)

Przyznam, że niezbyt podoba mi się sposób „przechowywania” gadów i płazów na targach, choć nie jestem w stanie stwierdzić na ile im to przeszkadza. Dużo bardziej szkoda mi było kotów, ale o tym dalej.

Anolisy zielone:

Prześliczne felsumy madagaskarskie, miałam okazję oglądać polowanie ;)

Niestety, nie wiem jak to się stało, nie mam zdjęcia żadnego węża ani płaza. Z gadów i płazów można było znaleźć duże ilości węży zbożowych i dusicieli, drzewołazy, kumaki, ogromne ilości wszelkiej maści gekonów ;), agamy, bazyliszki, traszki Waltla.

… i niezbyt sympatyczny pająk, nie pamiętam nazwy, cyknęłam zdjęcie i czmychnęłam, zbyt wiele było w okolicy wijów i karaczanów ;)

Prócz dużego wyboru ptaszników wystawiano także wspomniane już wije i karaczany, straszyki, szarańczaki, owady karmówkowe, a nawet kraby pustelniki w kolorowo umalowanych muszelkach… Pozostawię to bez komentarza. ;)

Można było zaopatrzyć się w wyposażenie, podłoża i rośliny do terrariów, znalazło się  nawet całe stoisko poświęcone roślinom owadożernym. Nie jedno, bo dalej także je spotkaliśmy na stoiskach z roślinami do paludariów ;)

Hala nr 1 była halą akwarystyczną. Można było oglądać bajecznie kolorowe akwaria morskie:

I wiele akwariów słodkowodnych:

Wrocławskie Towarzystwo Akwarystyczne zaprezentowało akwaterrarium.

W części akwarystycznej było bardziej wystawowo, mniej handlowo, choć można było kupić sprzęt, akwaria, rośliny czy elementy ozdobne. Trafiło się też jedno czy dwa stoiska z akwaterrariami, gdzie znaleźliśmy gekona żółtogłowego.

Ubolewam nad faktem, że zwierzęta „terrariowe”, które wręcz wymagają wysokiej temperatury i ryby czy krewetki, którym temperatura powietrza jest stosunkowo obojętna znalazły się w murowanym budynku, prawdopodobnie klimatyzowanym, a wszystkie futrzaki wylądowały w hali nr 3, która nie była halą, a przenośnym pawilonem, dusznym, gorącym i niesamowicie ciasnym. Nie wiem jak szczury czy chomiki, ale fretki i koty, zwłaszcza odmiany bardziej futrzaste leżały i dyszały.

Nie wszystkie kociaki na szczęście wyglądały na cierpiące, niektóre po prostu drzemały ;)

…lub spały jak zabite ;)

Jeszcze inne mimo wszystko w ruchu :)

Na placu pod Iglicą i w tym roku odbyła się część czysto handlowa i mocno botaniczna.

Wiele roślin ogrodowych, cebulki, krzewy, drzewka, sukulenty:

Poza roślinami można było kupić chleb na zakwasie, biżuterię ze szkła i z filcu, słodycze, oczywiście oscypki ;), wyroby z wikliny, wyroby pszczelarskie – pyszne miody pitne i piwa miodowe. Znalazło się miejsce na jeszcze jedno stoisko, tak jak znalazło się rok temu i mam nadzieję, że w przyszłym roku też i być może stanie się tradycją, że będę zakupioną tam dynią otwierać sezon ;)

Dynie są cudne (i pyszne :)) i coś czuję, że wrocławski Festiwal Dyni też się doczeka małej fotorelacji… ;)

Drugi (czy trzeci? sama już nie wiem) raz odwiedziłam targi Zoobotanica. Można naprawdę wiele zobaczyć, porozmawiać, kupić wiele roślin i zwierząt o których nawet w Internecie nie ma wielu informacji ;) minusem jest tłok, zwłaszcza dla osób mi podobnych w kwestii cierpliwości wobec dzieci… ;) Bo dzieci jest tam wiele.

Program targów przewiduje też często ciekawe prelekcje, My byliśmy na 1,5 ;) 0,5 było prowadzone przez człowieka niezwykle do tego przygotowanego, o ogromnej wiedzy, nie było pytania które mogłoby go zagiąć. Drugi wykład był, niestety, dużo niej profesjonalny i śmiem twierdzić, że lanie wody i niewiele na temat. Trudno ogólnie ocenić, zwłaszcza z tak małym doświadczeniem.

PS. Nabyliśmy zaskrońca żmijowego… :):):)

Advertisements

6 thoughts on “ZooBotanica 2011

  1. Zdjęcia świetne i mimo wzystko oddają pewien charakter tej imprezy. A przynajmniej taki charakter, jaki ja też tam widziałem. No i na plus liczy się, że zamieściłaś też swój krótki komentarz. Mam nadzieję, że zrobisz jeszcze relację z niejednej imprezy na tym blogu. :)

    PS Oczekuję relacji zakrońcowej. :)

  2. Widać, że było tam naprawdę bardzo ciekawie, u mnie w mieście niestety brak takich imprez, ale i tak będę zmierzał w kierunku terrarystycznym, na razie ograniczam się do owadów, po zimie planuje wskoczyć na „poziom” pajęczaków, także na pewno będzie bardzo ciekawie :) Mam nadzieje, że szczęśliwie pójdzie wam hodowla tego pięknego węża :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s