wrześniowe perełki

Jak obiecałam w innym wpisie jeszcze jedna porcja wrześniowej łąki. Tym razem motyw wybitnie eksploatowany, tak się jednak składa, że przeze mnie do tej pory nie – czas najwyższy ;)

IMO jednak popularność nie ujmuje mu uroku i estetyki. :)

Za książkowy wręcz okaz aberracji chromatycznej mogę tylko przeprosić w imieniu niskiej jakości soczewek makro. ;)

Reklamy

wrześniowa rosa

Doceniłam tego ranka trzy rzeczy: rosę, bo ślicznie wyglądała i dzięki niej nie zniszczyłam bardzo licznych pajęczyn w trawie; kalosze, bo gdyby nie one miałabym spodnie mokre po kolana ;) i, niestety zaocznie, spray na komary, bo gdybym go wzięła nie pogryzłyby mnie tak okrutnie. ;)

Ze zdjęć z tej wyprawy na pewno sklecę jeszcze jeden wpis :)

kropelki

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to motyw wyeksploatowany do cna, oklepany, nudny i obecny w każdej galerii rozpoczynającego fotografa ;) niestety, stara miłość nie rdzewieje, a ja jestem sroczką – uwielbiam wszystko (no, wcale nie wszystko ;)), co się błyszczy, a jeżeli do tego jest okrągłe to już koniec świata. Darcane może poświadczyć, mam całe pudełko kolorowych, szklanych kuleczek :p

Czasem będą się pojawiać takie rzeczy na blogu, jeżeli rażą Wasz gust – nie zwracajcie uwagi :)

Ach, i gdyby ktoś zdziwił się, że na blogu przez dwa dni się nic nie pojawiało, choć do tej pory pojawiało się co najmniej raz dziennie – musiałam zmniejszyć tempo ze względu na zbliżający się rok akademicki i ograniczony zasób zdjęć. Chciałabym utrzymać stałe pory dodawania notek i obawiam się, że nie starczy na całą długą, zimną zimę.